Spełnianie marzeń to otwieranie okien na świat

Spełnianie marzeń to otwieranie okien na świat.
Kilka dni temu spełniłem swoje dziecięce marzenie. Jako chłopiec uwielbiałem oglądać bajkę “Tajemnicze złote miasta”. To zasiało we mnie ziarenko ciekawości jak wyglądały naprawdę tajemnicze miasta Inkow. Wreszcie zobaczyłam moje wymarzone “Złote miasta” na żywo mając 36 lat. Na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno bo one nigdy nie mają daty utraty ważności. Czasem to po prostu kwestia jednej chwili, decyzji lub czyjejś sugestii – “ po prostu zrób to” i u mnie wszystkie te czynniki spowodowały, że wreszcie ujrzałem na własne oczy jeden z 7 cudów świata a konkretniej Machu Picchu.

Oczywiście miasta nie były ze złota, ale być tam i podziwiać kunszt, piękno i doskonałość z jaką zostały wykonane jest bezcenne. Wspaniale jest poczuć atmosferę dawnych wieków i zarazem dziwną ciszę tam panującą mimo tysięcy turystów krzątających się i szukających idealnego zdjęcia do portali społecznościowych.

Każdy jest inny i może mieć zupełnie inne odczucia co do Machu Picchu. Ja natomiast starałem się poczuć energię i atmosferę tego miejsca. Mój wewnętrzny zmysł mówił mi, że “wieje” tam dziwną cisza i pustką i zawodzi tam wiatr żalu, smutku i tęsknoty. Z drugiej poczułem też radość ludzi żyjących zgodnie z natura bez żadnych “ulepszaczy”, których jest pełno w dzisiejszym świecie.
Wciąż gonimy za czymś. ale sami nie wiemy za czym a gdy to osiągamy czujemy pewną pustką. Dzieję się tak dlatego gdyż często zapominamy by cieszyć się droga do osiągnięcia celu .

Widok pięknych gór w Peru


Każde spełnione marzenie otwiera drzwi do realizacji kolejnych. Tak też się stało w moim przypadku.
Zobaczenie najbardziej sławnego miasta Inkow obudziło we mnie pragnienie by zobaczyć ich więcej. Odwiedzić i poznać kolejne pozostałości po tej cywilizacji. Doświadczyć tego nie jako turysta strzelający fotkę do Instagrama czy Facebooka, a raczej by usiąść w zadumie, poczuć klimat tych miejsc i wysłuchać co do mnie mówią mury i budynki.
Warto spełniać marzenia i kolekcjonowac miłe wspomnienia, bo to nam daje siłę napędową by iść do przodu.


Wyprawa do Peru była pełna wielu przygód i zabawnych sytuacji, jednak zdarzyło się tam coś dla mnie bardzo ważnego. Podczas pierwszego dnia pobytu w Cusco pierwszy raz doświadczyłem poczucia, że jestem w Domu. Podobne uczucie ponownie obudziło się we mnie przed wejściem do miasteczka Machu Picchu Pueblo i trwało przez jakiś czas. Nie wiem co to do końca znaczy …czas pokaże, ale już teraz wiem, że napewno wrócę do Peru.

Fragment muru z czasów Inkow w Cuzco

Bez kategorii

%d blogerów lubi to: