Kiedy ciało krzyczało za mnie.

„I znowu zamieszanie na chacie

I znowu zarzygane żółcią szmaty

Znowu tępa próba żyletki

Znowu wpierdol od taty”

Happysad

Czy można zniwelować ból psychiczny za pomocą bólu fizycznego? Można, ale później obydwa wracają ze zdwojoną siłą.

Kiedy piłam, czasami ból psychiczny rozwalał mnie na kawałki. Te wszystkie nieprzepracowane emocje, nie dopuszczone do głosu uczucia, przecież musiały znaleźć jakieś ujście.

Czasami miałam wrażenie, że nie wytrzymam tego dłużej. Nie udźwignę tego, co mi się kotłuje się w sercu. Tak, w sercu, bo tam, jest ojczyzna emocji, nie w głowie. Ból, gniew, poczucie winy i niesamowicie wielki strach. Na dłuższą metę alkohol nie był w stanie stłumić tego wszystkiego. Cały ten wulkan negatywu buzował we mnie, rozpaczliwie szukał sposobu, żeby się wydostać.

A ja zdrowego sposobu na rozładowanie emocji po prostu nie znałam. Dlatego w przypływie największej rozpaczy rozładowywałam ból psychiczny bólem fizycznym. Zaczęłam się ciąć.

Była to chwilowa ulga, ale mega mocna. To przeniesienie bólu z serca do ciała wydawało mi się wtedy wręcz rozkoszą. Oto wreszcie głupie serce się zamknęło. Ból zniknął, zastąpił je nowy i jakże kojący.

Fizyczny, znany, do zaakceptowania. Przecież nie raz w różnych sytuacjach coś mnie bolało i było ok. Przyzwyczaiłam się, że przy urazach ciała poboli i przestanie. Inaczej było z duszą, ten ból nigdy nie przemijał.

Zmieniało się tylko jego natężenie.

Chlast, dziura w ręce,  dziura w nodze. Spływa krew, a ja czuję tak niesamowitą ulgę, że nie da się jej opisać słowami. Świat zastyga na moment w gigantycznej uldze. Serce nie boli! Przez kilka minut, kiedy widzę, jak krew spływa, boli na zewnątrz.

ALE NIC NIE BOLI I W ŚRODKU!

Dodatkowo w gratisie kara za grzechy. Kara, pojęcie bardzo dobrze wpojone mi przez księży w kościele, kiedy byłam jeszcze mała. Jestem grzeszna. Moje czyny, słowa i myśli są złe. To znaczy, że cała jestem zła. Ale pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby mnie ukarać, więc karzę się sama. Rozbryzgami krwi do surowego mięsa. I czuję wyzwolenie, moje grzechy zostały odkupione krwią. Blizna w duszy zalepiona odczuciami fizycznymi. Plasterek bólu na inny ból.

Próbuję otworzyć oczy

Huk rozlepianych powiek wiruje mi w głowie”.

Happysad


Następnego dnia ból fizyczny nie przypomina już wyzwolenia, tylko głupotę. A psychiczny wraca ze zdwojoną siłą, podbijany wyrzutami sumienia. Co ja znowu narobiłam? Idiotka!

Nie tędy droga. Bracia, Siostry w chorobie.

Nie piję już alkoholu. Nie karzę mojego ciała.
Jest najlepsze, jakie mogłam dostać. Kochane, moje. Takie zostało mi przeznaczone. Dopasowane do mnie. Nie mszczę się już na ciele za moje emocje. One też są moje – były, są i będą. Dostałam to, co wymaga przepracowania. Uczucia sa sygnałem, drogowskazem do tego do tego, nad czym mam się pochylić. Co przepracować. Co odpuścić. Są jak lustro i wewnętrzny kompas. Dają mi do zrozumienia, co muszę jeszcze przepracować. Przytulić ból, gniew, strach. Zastanowić się, skąd się biorą. Odnaleźć przyczynę. Czasami muszę sięgnąć daleko. Aż do dzieciństwa. Zaleczyć ranę z przeszłości, która kładzie się cieniem na całą moją teraźniejszość.
Bo emocje nie znikają wraz z ostatnim wypitym kieliszkiem. Na początku trzeźwości
często są nawet silniejsze, bo wszystko wypływa.
A ja pochylam się z miłością i oglądam te moje cienie. Co to jest? Skąd się to wzięło?” Jak mam sobie z tym poradzić? Medytuję. Uwalnjam emocje z serca. Praktykuję jogę. Uwalniam ich odbicie zamrożone w ciele. Czuję, że mam w nim więcej miejsca na to, co dobre, upragnione.

Czuję spokój. Burza, która trwała wiele lat, nareszcie minęła. Czuję ciszę. I niesamowitą zgodność ciała i duszy.

Nie jestem grzeszna. W świecie stworzonym z czystej miłości grzech nie istnieje, więc nie muszę karać samej siebie. Pokuta jest niepotrzebna.

A moje ciało jest moją świątynią.

Długą drogę przeszłam od pierwszej próby żyletki do miejsca, w którym jestem teraz.
Ale to wszystko było mi potrzebne, żeby odnaleźć siebie.

A Ty? Co robisz? Nadal żyletka, czy może już kroczysz w stronę światła?

Pamiętaj, że ja tutaj jestem i trzymam kciuki.
Tak jak cały Wszechświat.

👉O mnie.

Dodaj komentarz