Powrót do korzeni

Od zawsze lubiłem las i naturę to zawsze dawało mi wewnętrzny spokój. Od jakiegoś czasu odkryłem też moc przytulania się do drzew. Wtedy słyszę prawdziwy głos natury, pozornie niesłyszalny harmider życia. Ostatnio czytając książkę Ursuli K. Leguin ” Ziemiomorze” przeczytałem piękną sentencje „By usłyszeć, trzeba milczeć” Słuchając drzew sięgam do nieograniczonej wiedzy i mocy natury. Pierwsze „konwersacje” z drzewami szły dość opornie, ale świerki mi wyjaśniły jedna ważną zasadę by:

„Patrzeć oczami duszy”

Nasz wzrok bywa omylny jednak oczy duszy są prawdziwe i zawsze pokażą to czego potrzebujemy. Gdy spojrzałem tym duchowym wzrokiem zrozumiałem wtedy, że nie słyszałem drzew bo miałem wielkie oczekiwania. Gdy z nich zrezygnowałem dużo bardziej barwnie widziałem świat mnie otaczający. Jeszcze bardziej wytężając słuch i otwierając się na to co do mnie przychodzi zrozumiałem, że drzewa są jak ludzie. Każde z nich nie tylko wygląda inaczej ale ma inne doświadczenia, charakter czy cel istnienia. Tak jak my ludzie jesteśmy indywidualni tak i nasi zieloni przyjaciele też są jedyni w swoim rodzaju.

Gdy szukałem odpowiedniego drzewa do ” rozmowy” ,a nie każde chce tego, jedno mnie wręcz wołało. Był to piękny świerk, z trzema rozłożystymi konarami, które wręcz zachęcały by skorzystać z tego naturalnego krzesła wśród gałęzi. Bardzo chętnie skorzystałem i tam medytowałem. Przyszło do mnie jak bardzo niszczymy i nie doceniamy natury. Jednak drzewa nam to wybaczają bo rozumieją, że zmiana jest nieodłącznym elementem życia. Są one doskonałym połączeniem z Matka Naturą a nami. Kontaktując się z nimi mamy dostęp do ogromnej wiedzy i możemy zadawać nurtujące nas pytania, a mając otwarte serce na pewno usłyszymy odpowiedź. Doświadczyłem również czegoś bardzo ciekawego, gdy „głaskałem” drzewo to popłynęło do mnie uczucie wdzięczności tak jak bym przytulał psa czy kota. Ewidentnie czułem bardzo pozytywne emocje skierowane do mnie.

Drzewa nie są tylko materiałem na domy czy produktami użytku codziennego. Mogą również służyć nam radą i pomocą. Każde drzewo ma swoją misje i inne właściwości np. Brzozy to lekarze, mogą nas leczyć w sensie cielesnym lub naładować pozytywną energią w kontekście duchowym. Można pytać je o radę chociaż brzmi to bardzo paradoksalnie i dziwnie, ale to działa przetestowałem to na sobie. Myślę też, że miedzy innymi dlatego ludzie czasem marzą by mieć domek w lesie bo są wtedy bliżej natury czyli swych prawdziwych korzeni.

Korzystając z rad moich zielonych przyjaciół poproszę was o to byście patrzyli na ludzi oczyma duszy i częściej milczeli by usłyszeć to inni tak naprawdę chcą wam powiedzieć, bo umiejętność słuchania to ogromny dar.

Moja własna legenda

Myślę, że wielu z was słyszało o książce Paulo Coehlo „Alchemik”. Ja po raz pierwszy raz usłyszałem o niej w liceum od nauczycielki języka polskiego, ale jakoś wtedy nie było mi dane jej przeczytać. Wpadła mi ona w ręce dopiero w wieku 37 lat…i jestem w totalnym szoku. Według mnie jest to kompletna encyklopedia jak żyć, by czuć się szczęśliwym i znaleźć wewnętrzny spokój. Bohater o imieniu Santiago jest kimś z kim ja się osobiście bardzo uosabiam. Szuka on własnej Legendy tak jak i ja jej poszukuję. A co to właściwie jest ta Własna Legenda, bo zapewne brzmi to trochę tajemniczo? Otóż jest to nasza prawdziwą ścieżka i cel lub misja jaką mamy spełnić w życiu. Świat nam daje ciągle znaki byśmy ku niej się kierowali, lecz niestety nie zawsze odczytujemy te znaki lub nie chcemy ich zrozumieć. To jest nasz wkład, dzięki któremu nie tylko my czujemy się szczęśliwi, ale dajemy również radość i coś pozytywnego innym ludziom poprzez wykorzystanie naszych talentów. Własna legenda jest bardzo ściśle powiązana z poczuciem szczęścia bo właśnie dążenie ku niej da nam prawdziwe spełnienie i spokój wewnętrzny.

„I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechchswiat potajemnie sprzyja twemu pragnieniu”.

Zapewne nie raz tak bardzo czegoś pragnęliśmy, że jakoś wszystko się działo by spełnić nasze marzenie. Ja tak miałem z graniem na gitarze, o której marzyłem jeszcze za czasów szkoły średniej i wreszcie w 32 urodziny mogłem sobie w końcu na nią finansowo pozwolić i sprawiłem sobie prezent. Podobnie było ze sztukami walki, które zawsze mnie pasjonowały i chciałem je trenować. Wszechświat wysłuchał mnie i będąc w Londynie wreszcie znalazłem szkołę i trenowałem tam 2 lata, potem za jakiś czas do tego wróciłem i kolejne ponad dwa lata dały mi sporo umiejętności, bardzo dobrą formę fizyczną i przede wszystkim moje marzenie się spełniło. Wszechświat nas słucha, tylko musimy mu zaufać i obserwować co za znaki nam wysyła. Znakami może być dosłownie wszystko od przypadkowego spotkania kogoś po drodze do pracy, do przeczytania jakiego cytatu lub tekstu, który da nam siłę by podążać za marzeniami. Bywa również, że zdarzają się negatywne zdarzenia, ale wciąż należy temu ufać bo często gdy spojrzymy na nie z dystansu one miały nam po prostu pomóc zrozumieć naszą drogę.

„Pamietaj, byś zawsze wiedział jasno, czego pragniesz”

Najważniejsze to jasno wiedzieć czego się chce. Gdy już to wiemy to wiele rzeczy dzieje się bez naszej wiedzy bo wszechświat już nam pomaga to osiągnąć. To nie znaczy oczywiście, że wystarczy tylko chcieć i na tym kończy się nasza rola i reszta sama się dzieje. My też musimy działać i szukać sposobów jak osiągnąć to czego pragniemy. Jeśli nawet czegoś na początku nie umiemy to praktyka uczyni z nas mistrza. Kluczem jest nasza wytrwałość i wiara w siebie. Nikt nie urodził się wspaniałym piłkarzem, lekarzem prawnikiem czy pisarzem. Za sukcesami sławnych ludzi kryją się lata treningów, pracy nad sobą i wyrzeczeń by ostatecznie osiągnąć swój cel. Każdy oczywiście ma jakieś swoje talenty a naszym celem jest odkryć je i rozwijać.

„Każda ziemska istota, cokolwiek by czyniła odgrywa zawsze główną rolę w dziejach świata”

Zdarza się, że często umniejszamy swoją rolę w losach naszego kraju czy świata. Myślę, że powodem tego jest niskie poczucie własnej wartości. Prawda jest taka, że każdy z nas ma ogromny wpływ na cały świat tylko tego nie zauważamy. Nawet rodząc się mamy wpływ na świat bo dajemy doświadczenie bezwarunkowej miłość naszym rodzicom. Idąc przez życie ciągle wpływamy bardziej lub mniej świadomie na innych ludzi i na ich decyzje. Gdyby nie my to nie byłoby naszych dzieci na świecie, a one również nie miałyby swoich, a każda jednostka swoją wyjątkowością zmienia otaczający świat. Wszyscy sławni ludzie kiedyś się urodzili, więc ich rodzice włożyli nawet poprzez spłodzenie tych wybitnych jednostek swoją cegiełkę do historii świata. Można to też wytłumaczyć na zasadzie wielkiego, szczelnie wypełnionego słoju okrągłych cukierków. Każdy słodycz to jeden człowiek. Wyobraźmy sobie gdy nagle w tym szklanym pojemniku znika któryś z cukierków …. wszystkie się przesuwają w bok, dół lub górę, generalnie zmieniają swoją pozycję. Czyli mamy bezpośredni wpływ na wszelkie inne jednostki nawet nie będąc tego świadomi. Zdajmy w końcu sobie sprawę jak olbrzymia moc zmiany w nas drzemie i korzystamy z niej jak w najlepszym stopniu by uczynić nasze życie i innych szczęśliwsze.

„Największe skarby są tuż obok nas tylko czasem trzeba przejść długą drogę by je dostrzec”

Bohater książki Alchemik przebył bardzo długą drogę by spełnić swoja legendę i otrzymać swój obiecany skarb. Przemierzył pastwiska i łąki, nauczył się żyć w innych krajach, nawet przemierzył całą pustynię by ostatecznie uzyskać informacje gdzie leży jego skarb. Znalazł go dosłownie obok siebie, w miejscu które często mijał ze swoimi owcami. Teraz nasuwa się pytanie dlaczego od razu nie dostał bezpośrednich wskazówek gdzie znajduje się złoto i po co były te wszystkie przygody. Odpowiedź jest prosta, droga a nie sam cel w sobie daje nam szczęście i wiele musi się zdarzyć byśmy nauczyli się zauważać, że ten prawdziwy skarb, którego poszukujemy często jest obok nas. Poprzez drogę uczymy się wielu rzeczy, między innymi zrozumienia siebie i świata nas otaczającego by wreszcie dostrzec coś co powinna być oczywiste od początku.

„Strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie”

Każdy z nas ma coś czego się boi lub brak mu odwagi do czegoś. Myślę że powodów jest wiele ale głównym jest to, że boimy się porażki gdy już podejmiemy wyzwanie. Zdajemy sobie sprawę, że gdy coś się nie powiedzie według naszej myśli często nie próbujemy ponownie, ponieważ nie chcemy ponownie doświadczyć uczucia cierpienia. Gdy jednak zastanowić się głębiej to każda kolejna nieudane próba może być lekcją i darem by następnym razem zrobić coś inaczej, lepiej. Gdy już za którymś razem uda nam się wykonać wszystko jak chcieliśmy dostrzegamy, że poczucie zwycięstwa jest dużo przyjemniejszym uczuciem niż cierpienie, którego być może poznaliśmy podczas kolejnych prób. W sumie nawet ono było iluzoryczne bo widzimy z dystansu, że ono było tak naprawdę tylko wytworem naszego umysłu.

„Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości „

Miłość to uczucie bezwarunkowe. To jest pełna akceptacja drugiej osoby takiej, jaką jest ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Wydaje mi się, że podświadomie mówimy o miłości do kogoś, bo… Dlaczego nie spróbować i powiedzieć Kocham Cię bez żadnego „bo”. Bezwarunkowe darzenie tym uczuciem pokazuje nam jak piękne i czyste może być nasze serce gdy niczego nie poddajemy żadnym warunkom. Szczęśliwi są Ci, którzy potrafią tak kochać innych i nie ważne czy jest to przyjaciel, partner, członek rodziny lub być może wróg.

Książka „Alchemik” jest lekturą, która mogę polecić dosłownie każdemu. Przyjemnie się czyta i pomaga nam zrozumieć to co nam się zdarza i poznać jaki jest otaczający nas świat. Ostatecznie pomoże nam odnaleźć nasz skarb czymkolwiek by nie był. Skłania do refleksji nad własnym życiem. Myślę że za każdym razem gdy ją przeczytamy odkryjemy coś nowego dla siebie. Wiem na pewno, że jeszcze do niej wrócę bo jest to jedna z tych książek, które czyta się wielokrotnie i za każdym razem odkrywa się coś nowego.

Bądź wdzięczny a będzie Ci dane…

Wdzięczność ma ogromną moc

Od dziecka rodzice nam mówili żebyśmy byli uprzejmi, mówili dziękuję, proszę.Ja również uważam, że to bardzo dobre nawyki. Jednak z biegiem lat życie stawia nam rożne wyzwania, i niestety nie zawsze jesteśmy wdzięczni za wszystko co nas spotyka na naszej drodze. Uważam, że nauki rodziców warto rozszerzyć dużo bardziej, na przykład o poranne dziękuję, że się obudziłem, jestem zdrowy lub mam gdzie mieszkać. Nawet codzienna herbata, kawa czy woda z cytryną wydaje się nam normalna, ale niektórzy nie mają nawet tego, nie mówiąc już o jedzeniu bo nie każdy ma tyle szczęścia by mieć kilka pełnych posiłków dziennie a raczej musi się zadowolić jednym, często niewielkim daniem.

Gdy pewne dobra czy sytuacje zdają się nam „normalne”, często przestajemy je doceniać. Mamy śniadanie, wsiadamy w samochód, korzystamy z komputera tak jakby to było domyślne, że zawsze będziemy to mieć i nie zwracamy uwagi na to jakimi szczęśliwcami jesteśmy, bo możemy sobie pozwolić na zjedzenie śniadania, posiadanie auta czy komputera lub innego podobnego urządzenia. Najczęściej zaczynamy coś doceniać gdy to tracimy. Wtedy odczuwamy poczucie braku. To jest ten stan gdy nadchodzi czas na refleksje, bo nagle zauważamy, że to co wcześniej wydawało się „normalne” było wspaniałym darem, tylko tak bardzo się do tego przyzwyczailiśmy, że przestaliśmy to doceniać .

Ludzie, którzy są wokół to również prezent od losu. Za nich też warto być wdzięcznym. Kogokolwiek spotkaliśmy na swojej drodze nie było przypadkiem, tylko pojawił się po coś. Czasem upierdliwy szef na początku wydaje się potworem, ale zdarza się, że on miał na swój sposób by pokazać nam nad czym powinniśmy popracować. Jestem wdzięczny swoim rodzicom, że ukształtowali mnie na kogoś kim jestem teraz. Każdy człowiek, którego znamy przez chwilę lub na dłużej pojawia się by nam pomóc chociaż tego czasami od razu nie widzimy. Zdarza się, że jesteśmy dopiero w stanie zrozumieć dlaczego coś się stało po jakimś czasie.

Ja osobiście jestem bardzo wdzięczny mojej partnerce. Ona pokazała mi inny, lepszy świat, którego wtedy nie widziałem , ponieważ był przesłonięty stereotypami, opinią innych ludzi, ogłupiającą telewizją czy rozrywkami typu zbyt częste imprezy. Moja transformacja zaczęła się od przesłania przez nią wartościowych książek i innych materiałów. Zadała mi również wiele trudnych pytań. Stopniowo wzrastałem w świadomości kim jestem. Ona nauczyła mnie marzyć i jak te marzenia spełniać. Dziś jestem innym człowiekiem z innymi priorytetami. Jej sposoby są bardzo efektywne, ja jestem najlepszym tego przykładem.

Fabryka Marzeń z datą realizacji to konkretny projekt jej autorstwa. Jeśli ona zmieniła uparciucha takiego jakim byłem ja, to może zrobić to z każdym. Projekt MYfяeeDOM jest spełnieniem jej marzeń, a nie każdy ma odwagę je realizować. Znalazłem tam treści, które inspirują mnie i pokazują jak można, lepiej żyć. Ostatnio słuchając jej podkastów o nawykach zdecydowałem się ich kilka zmienić a zastąpić je pozytywnymi . Jestem dumny z niej, że dzięki swojej ogromnej pasji i zaangażowaniu stworzyła wspaniały projekt, który pomógł mnie i jestem pewien, że może pomóc innym ludziom…może nawet Tobie czytelniku.

Pamiętajcie ludzie wokół was są ogromnym kapitałem i to tylko od nas czy wykorzystamy ten dar lub zignorujemy.

Miejsca Mocy

Prawie każdy z nas słyszał o Stonehenge, piramidach w różnych częściach świata, rożnych innych kamiennych kręgach czy osobliwych miejscach kultów religijnych. W założeniu są to miejsca wyjątkowe, które ładują nas pozytywną energię, mogą leczyć lub po prostu nas wyciszają wewnętrznie.

Jestem w pełni przekonany, że nie musimy wcale pokonywać setek kilometrów by odwiedzić jedno z takich miejsc…bo gdy posłuchamy naszego wewnętrznego głosu to on sam nas nakieruje do nich. Wcale nie muszą to być starożytne kręgi a wręcz przeciwnie może to być okoliczny las czy wzgórze. Gdy będziemy tam to czujemy się zrelaksowani i pojawia się w nas wewnętrzny spokój. To może być dowolne miejsce w, którym czujemy się dobrze i gdy nawet mamy chwile kryzysu zawsze tam wracamy i ładujemy się pozytywną energią. Każdy z nas jest inny, ale jedno jest pewne, że bardziej lub mniej świadomie „uciekamy ” do jednego lub być może kilku naszych miejsc mocy i szukamy tam ukojenia, odpowiedzi na nurtujące nas pytania lub chcemy po prostu tam pobyć i cieszyć się obecną chwilą.

Moim miejscem mocy jest las i natura, uwielbiam też góry. Gdy tam „uciekam” czuję się spokojny, wsłuchuję się w siebie i otaczającą mnie ciszę, a tam się zawsze coś dzieję tylko trzeba nauczyć się to zauważać. Góry są magiczne, pozwalają popracować nad formą fizyczną, uczą samodzielności i dają siłę. A gdy już jesteś na szczycie czujesz dumę, że zrobiłeś to pomimo tego, że nie było łatwo a wspaniałe widoki cieszą oko. Widzimy wtedy świat otaczający nas z wyższej perspektywy i zaczynamy tak też patrzeć na nasze życie, że nic nie jest przypadkiem tylko stało się w jakimś konkretnym celu. Moim najwyższym(4600 n.p.m.) a zarazem najbardziej odległym miejscem mocy są góry w Peru i wspaniałe pozostałości kultury Inków, które zamierzam w przyszłości dokładniej zbadać.

Zastanów się jakie jest twoje miejsce mocy? Gdzie odnajdujesz swój wewnętrzny spokój i nurtujące Cię pytania i problemy nagle znajdują rozwiązanie? Czy często wracasz do jednego lub kilku konkretnych miejsc by odnaleźć wewnętrzny spokój? Jeśli odpowiadając sobie na te pytanie przyszło ci konkretne miejsce do głowy to już Ci mogę pogratulować jesteś już tego świadom gdzie jest twój azyl. Warto wiedzieć gdzie jest twoje magiczne miejsce i często je odwiedzać by czerpać inspirację i ładować się pozytywną energią.

Jest jeszcze jedna bardzo istotna rzecz –Wszystko to czego potrzebujemy jest tak naprawdę w nas. Korzystanie z indywidualnych miejsc mocy jest ważne, bo może nas nakierować i pomóc odnaleźć drzemiącą w nas prawdziwą siłę. Jesteśmy obdarzeni rożnymi talentami, chociaż nie zawsze jesteśmy tego świadomi, czasami całkiem przypadkiem odkrywamy, że potrafimy coś bardzo dobrze robić. Jesteśmy jak w pełni wyposażony warsztat tylko po prostu musimy sięgnąć po odpowiednie narzędzia, które mamy w sobie i zacząć je wykorzystywać. Gdy odkryjemy naszą wewnętrzną siłę to już nikt nas nie pokona, a często tym co nam przeszkadza w używaniu wewnętrznej mocy jest po prostu strach przed osiągnięciem sukcesu.

Kiedy wojownik pokona już siebie, swoje słabości to nikt nie stanie mu już na drodze– Jacek Walkiewicz

Spełnianie marzeń to otwieranie okien na świat

Spełnianie marzeń to otwieranie okien na świat.
Kilka dni temu spełniłem swoje dziecięce marzenie. Jako chłopiec uwielbiałem oglądać bajkę “Tajemnicze złote miasta”. To zasiało we mnie ziarenko ciekawości jak wyglądały naprawdę tajemnicze miasta Inkow. Wreszcie zobaczyłam moje wymarzone “Złote miasta” na żywo mając 36 lat. Na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno bo one nigdy nie mają daty utraty ważności. Czasem to po prostu kwestia jednej chwili, decyzji lub czyjejś sugestii – “ po prostu zrób to” i u mnie wszystkie te czynniki spowodowały, że wreszcie ujrzałem na własne oczy jeden z 7 cudów świata a konkretniej Machu Picchu.

Oczywiście miasta nie były ze złota, ale być tam i podziwiać kunszt, piękno i doskonałość z jaką zostały wykonane jest bezcenne. Wspaniale jest poczuć atmosferę dawnych wieków i zarazem dziwną ciszę tam panującą mimo tysięcy turystów krzątających się i szukających idealnego zdjęcia do portali społecznościowych.

Każdy jest inny i może mieć zupełnie inne odczucia co do Machu Picchu. Ja natomiast starałem się poczuć energię i atmosferę tego miejsca. Mój wewnętrzny zmysł mówił mi, że “wieje” tam dziwną cisza i pustką i zawodzi tam wiatr żalu, smutku i tęsknoty. Z drugiej poczułem też radość ludzi żyjących zgodnie z natura bez żadnych “ulepszaczy”, których jest pełno w dzisiejszym świecie.
Wciąż gonimy za czymś. ale sami nie wiemy za czym a gdy to osiągamy czujemy pewną pustką. Dzieję się tak dlatego gdyż często zapominamy by cieszyć się droga do osiągnięcia celu .

Widok pięknych gór w Peru


Każde spełnione marzenie otwiera drzwi do realizacji kolejnych. Tak też się stało w moim przypadku.
Zobaczenie najbardziej sławnego miasta Inkow obudziło we mnie pragnienie by zobaczyć ich więcej. Odwiedzić i poznać kolejne pozostałości po tej cywilizacji. Doświadczyć tego nie jako turysta strzelający fotkę do Instagrama czy Facebooka, a raczej by usiąść w zadumie, poczuć klimat tych miejsc i wysłuchać co do mnie mówią mury i budynki.
Warto spełniać marzenia i kolekcjonowac miłe wspomnienia, bo to nam daje siłę napędową by iść do przodu.


Wyprawa do Peru była pełna wielu przygód i zabawnych sytuacji, jednak zdarzyło się tam coś dla mnie bardzo ważnego. Podczas pierwszego dnia pobytu w Cusco pierwszy raz doświadczyłem poczucia, że jestem w Domu. Podobne uczucie ponownie obudziło się we mnie przed wejściem do miasteczka Machu Picchu Pueblo i trwało przez jakiś czas. Nie wiem co to do końca znaczy …czas pokaże, ale już teraz wiem, że napewno wrócę do Peru.

Fragment muru z czasów Inkow w Cuzco

Droga w nieznane….

Jutro mnie czeka coś, na co tak długo czekałem, a jednocześnie się tego boję. Mowa o bardzo znanym człowieku Anthony Robbins i jego 4 dniowym seminarium „Unleash The Power Within” w Londynie. Mówi się o tych warsztatach, że zmieniają życie człowieka na lepsze co może łączyć się wieloma nieoczekiwanych zmianami .

Największym wyzwaniem i jednoczesnie atrakcją będzie dla mnie jak i dla każdego innego uczestnika seminarium przejście gołymi stopami po rozgrzanym do kilku tysiecy stopni węglu kilka dobrych metrów. Boję się tego, ale i chcę to zrobić by pokonać wszelkie drzemiace we mnie lęki ,które nie pozwalają mi uzyskać sukces i poznać swoją prawdziwą moc.

Nie wiem co mnie tam czeka i jakie zmiany we mnie nastąpią we, lecz wiem jedno wiem napewno chcę uczynić moje życie lepszym . Spodziewam się doświadczyć wielu skrajnych emocji włącznie ze łzami wewnętrznego bólu i oczyszczenia.

Oto zaczyna się moja droga nieznane..

Wam też polecam wyjść ze swojej strefy komfortu i poznawanie tego co nieznane. W sferze bezpieczeństwa niewiele się zmienia, a życie nie polega by być w ciągłej stagnacji, a w ruchu. Każdy Dzień jest szansą na nauczanie się czegoś nowego, pokonanie swojego leku czy zasmakowania nowych doświadczeń.

„Puk puk – puka strach . Drzwi otwiera odwaga a tam nikogo nie ma…”-Jacek Walkiewicz

Bądźcie odważni i pokonujcie swoje leki . Niech odwaga będzie z wami 😉

Inspirująca Literatura

W dobie obecnych czasów ksiażka już częściowo poszła w niepamięć. Wszelkie e-booki, audiobooki, telefony ,tablety i inne gadżety odciągają ludzi od czytania wszelkiego co drukowane na papierze, ale uważam, że to wielki błąd. Możemy się wiele z książek nauczyć, rozwijać wyobraznię i wiele innych plusów – pacnąć młodszego brata by się ogarnął-żarcik oczywiście 🙂

Pamiętam, że od zawsze lubiłem czytać książki i do dzisiaj to się nie zmieniło . Pamiętam jeszcze za czasow szkolnych biegałem do biblioteki po coraz to inne tytuły …ja ksiażek nie czytałem …ja je wręcz pożeralem 🙂 Gdy Cos mnie bardzo zainteresowało potrafiłem czytać do bardzo pózna ,czasem kosztem niewyspania na lekcjach 🙂

Osobiscie poleciłbym kilka tytułów ,które warto przeczytać by rozswietliły nasze drogi życiowe. Moją chyba najwiekszą inpiracją książkową póki co jest „Rozmyślnik” Jacka Walkiewicza. Przedstawia ona mega uniwersalne wartości życiowe ,które warto wprowadzić w swoje życie. Napisana jest bardzo prostym a zarazem treściwym językiem by czytelnik mógł łatwiej wszystko przyswoić .

Kolejnym tytułem wartym uwagi ,ktorego raczej nie trzeba za bardzo przedstawiać jest „7 Nawyków skutecznego działania ” Stephena R. Coveya. Jeszcze jestem w trakcie jej czytania , ale jej geniusz i prostota w jednym jest niesamowita. Rozkłada on na czynniki pierwsze nasze nawyki, przekonania dajać tym samym szanse byśmy zastanowili sie nad tym czego tak naprawde chcemy i co należy wyeliminować by nasze życie stało się dużo lepsze i pełniejsze. Ksiażka ta jest pełna różnych ćwiczeń i wyjasnień ,które sa jeszcze przede mną do wykonania. Gorąco polecam to dzieło bo skrupulatne i wytrwałe stosowanie się do jej zaleceń może zmienić na zawsze nasze życie.

Mam jeszcze kilka tytułów, które chcę przeczytac i uważam, żę są bardzo wartosciową literaturą:

Zaryzykuj – zrób to! Lekcja życia Richard Branson– Powszechnie zwany Mr Yes tworca marki Virgin i wielu innych marek i jego ksiażka wkrótce wpadnie w moje ręce. Tytuł już sam mówi za siebie o czym jest ta książka. Autor ma oczywiscie dużo więcej interesujących pozycji w repertuarze wiec polecam sprawdzić wiecęj jego twórczości.

„Życiologia” i „Głaskologia” Miłosza Brzezińskiego– ujął mnie swoim specyficznym i pozytywnym przekazem na youtube , przeczytałem też pare stron „Głaskologii” i jest genialna wiec polecam i zamierzam ją Przeczytać

Z biegiem czasu pewnie przypomni mi się dużo więcej tytułów ,które niezwłocznie dodam i polecę . 🙂

Polecam zapoznać się z powyzszymi tytułami, nie ma ich aż tak dużo ,ale uważam, że liczy się jakość a nie ilość.

Życze przyjemnej lektury i mam nadzieję, że moje sugestie będą pomocne.

Nie Jem Słodyczy!!

Oto moje pierwsze oficjalne wyzwanie:

  • Żadnych słodyczy
  • Wszelkie chrupki, i podobne przekąski idą w odstawke
  • Zero słodkich napojów(i tak bardzo sporadycznie je pije)
  • Dodatkowo zminimalizować ilosc „fastfoodow”

Czas Wyzwania :

2 miesiace

Wyzwanie….Czas start 🙂

Bye bye wszystkie słodkości i inne cukropodobne 🙂

Każdy kiedyś umrze, za to nie każdy wie jak żyć!

Wytrwałość w działaniu i wiara w osiągnięcie celu to jedne z głównych fundamentów osiągania zamierzeń. Piszę to zainspirowany jednym z moich ulubionych filmów „Braveheart„. To jeden z tych filmow, który ogląda się wiele razy i za każdym razem odkrywa w nim zawsze coś nowego.

William Wallace ukazany w ekranizacji był żywym i idealnym przykładem wiary i wytrwałości w swoje przekonania. Doskonale pokazywał, że wartosci według, których żyjemy powinny byc wyznawane mimo wszelkich przeciwności. Warto się w tym momencie zastanowić jakie są tak naprawde nasze życiowe wartości i czy zawsze się nimi kierujemy.

To doskonały obraz jak jeden czlowiek może zainspirować i zmienic życie innych po prostu wierząc i realizując to w co wierzy. Każdy z nas może być takim Williamem Wallacem naszych czasów. Borykal się on z wieloma przeciwnosciami losu, tak jak i my doświadczamy różnych trudności życiowych.

Zdradzano go wielokrotnie, a szlachcice, którzy to czynili pragnęli tylko majątku, pieniędzy i włości. Sprzeniewierzyli się oni przeciw swojemu ludowi i sobie samym tylko w imię materialnych pobudek. Ta opowieść nie jest tylko kolejnym oscarowym hitem, ale filmem niosącym bardzo głębokie wartości, które możemy przenieść do dzisiejszych czasów.

Na co dzień spotykamy taką „szlachte”, która nas zdradza i działa tylko we własnym interesie. Przedstawiają ich ludzie, którzy chcą nas wykorzystać udajac miłych, nasi nieszczerzy partnerzy, pracodawcy, pseudoprzyjaciele czy nawet członkowie rodziny. Tylko od nas zależy czy chcemy wytrwale żyć zgodnie z naszymi wartościami i słuchać głosu serca. Bądźmy jak bohaterski William Wallace w naszym życiu.

Powiedział on w obliczu bliskiej śmierci do przyszlej królowej:

Każdy kiedyś umrze , za to nie każdy wie jak żyć!

Te słowa głęboko do mnie trafiają i ewidentnie mi mówią jak bardzo wielu z nas marnotrawi otrzymany dar zwanym „Życiem”. Zbyt często poddajemy się przeciwnościom losu i za mało wierzymy w siebie samych. William podążał za swym sercem i był szczęśliwy do końca swego żywota. Bądźmy wierni swemu sercu i dajmy mu szansę przemówić. Gdy posłuchamy wewnętrznego głosu wtedy on nam podpowie rozwiązanie z każdej sytuacji. Dając szanse by ten głos w nas sie odezwał, dajemy szanse sobie samym być bardziej szczęśliwi i rozumieć wiecej co się dzieje dookola nas.

Wiele jest takich filmów, które sa ponadczasowe i niosą wiele pozytywnych wartości. Wydaje mi się, że każdy nas ma chociaż jeden taki film ,który go inspiruje do działania . Warto czerpac z takich filmow dla siebie jak najwięcej a jedno jest wtedy pewne, że napewno lepiej będziemy rozumieć siebie i świat nas otaczający.

PS. Niech wytrwałość i wiara we własne siły bedzie z wami.

Malarz Życia

Zmysł obserwacji wydaję się, że nie jest u mnie najmocniejszą stroną. A jednak po dłuższym zastanowieniu myślę, że wiem co jest powodem takiego mojego myślenia. Doszedłem do wniosków, że wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji jest stare polskie przysłowie: „Nie Łap kilku srok za Ogon”. W moim życiu ostatnio wiele się dzieję, próbuje nadążyć za jego tempem. Wygląda na to, że zapomniałem o bardzo ważnej czynności, czyli cieszeniem się z każdego momentu. Wszystko dzieję się tak szybko. Wiele planów, które chcę wykonać w tym samym czasie powoduje u mnie pośpiech, tym samym jestem jak pociąg pośpieszny, który nie zatrzymuje się na małych stacjach, a przecież wydaje mi się, że o to chodzi w życiu. Zatrzymywanie się na małych stacjach to jak cieszenie się każdą drobną chwilą i upajanie się jej pięknem a razem takie drobne elementy tworzą całość.

Każdy Malarz tworząc swoje dzieło jest skupiony na każdej kropce i kresce obrazu bo one oto tworzą całość czyli dzieło sztuki. Bez tych drobnych plamek na płótnie nie powstałaby „Dama z Łasiczka” czy inne wielkie dzieło. W tym właśnie się zagubiłem rysując kreski i kropki zbyt pospiesznie i niedbale co skutkuje, że cały obraz mego życia wydaje mi się wciąż niespójny i ciągle jest z nim coś nie tak. W tym momencie obiecuje sobie, że będę malował swoje życie wolniej, by ta każda niedbała kreska wymalowana przeze mnie była odpowiednio dopieszczona i wykonana całym sercem i pełnią radości. Sprawi ona, że będę czuł się szczęśliwszy i zamiast pochmurnego nieba na obrazie będzie pełno słońca i radości.

Szczęście buduje się od małych rzeczy a Siła Spokoju jest tym co to wszystko skleja i spaja. Nawet gdy pozornie czujemy, że nam coś nie idzie to nie jest przypadek. To ma być lekcja mówiącą ZWOLNIJ I ZASTANOW SIĘ co powoduje twoje poddenerwowanie i gorsze samopoczucie. Każdy pozornie gorszy czas jest darem i szansą by zrewidować co należy zmienić w swoim życiu. Obserwując naturę możemy stwierdzić ze nawet po największej burzy powietrze jest jakieś czystsze i bardziej świeże.


Pisze to pod inspiracja gorszej chwili, której doświadczyłem a zarazem otwieram Moje Serce czytelniku żebyś Ty z mego doświadczenia skorzystał. Bądźcie Malarzami swego życia i wkładajcie całe serce w każdą kropkę kreskę, która tworzycie. Niech siła spokoju i ufności da wam moc i wytrwałość bo wszystko co się dzieję dookoła ma swoją przyczynę i jest lekcją, którą należy odrobić i tylko od nas zależy czy z niej skorzystamy.

%d blogerów lubi to: