Za mnie.

„Miejcie odwagę…nie tę tchnącą szałem,

Która na oślep leci bez oręża,

Lecz tę, co sama niezdobytym wałem

Przeciwne losy stałością zwycięża”.

J. Wójcicki

Pomóżcie mi! Ja nie dam rady sama! Niech ktoś to ogarnie!

Załatwi, posprząta, naprawi. Za mnie. Ileż to razy myślałam lub wypowiadałam te słowa. Słowa, zakotwiczone pewnie w dzieciństwie, kiedy ktoś myślał za mnie i wiedział lepiej, co jest mi potrzebne do szczęścia.

Więc stałam się schematem człowieka. Jak wielu innych.

Myślałam, że ktoś ma złoty środek do rozwiązania moich problemów. Że należy mi się pomoc, bo jestem taka biedna i nieszczęśliwa. I że ona ma wyglądać tak: ktoś przyjdzie, wyciągnie magiczną różczkę i machnie nią, a wszystkie moje problemy znikną.

Terapeuta poradzi sobie z moimi problemami. Przeżyje je za mnie.

Abonimowi Alkoholicy znajdą mi siłę większą niż ja sama i przejdą za mnie 12 kroków.

Rodzina naprawi za mnie relacje, które niszczyłam latami.

I nawet szefowa przestanie się gniewać i przyjmie mnie z powrotem do roboty.

Wszyscy za mnie. Wszystko obok i bez wysiłku. A ja sobie będę tylko siedziała i czekała na efekt. Poczekam. To samo przyjdzie, rozwiąże się samo i samo zbuduje mi nowe życie. Nauczyłam się żyć bez wkładu własnego.

„Przestańmy własną pieścić się boleścią,

Przestańmy ciągłym lamentem się poić!”

J. Wójcicki

Mówiono mi, że to ja sama muszę. Ale nie rozumialam, przecież zawsze ktoś coś robił za mnie. Oczekiwałam pochwał i oklasków tylko za to, że przyszłam i usiadłam na krześle nie robiąc nadal totalnie nic. Myślałam, że skoro samo się zepsuło, to samo się naprawi. Długo nie rozumiałam, że moje oczekiwania nie mogą zostać spełnione, ponieważ świat nie jest w stanie dać mi tego, czego naprawdę potrzebuję. Dlatego latami miałam wrażenie, że jestem w klatce. Ale klucz do mojej klatki alkoholizmu nie leżał daleko, wystarczyło tylko go podnieść. Trzeba było zdobyć się na odwagę, ruszyć ręką, zrobić pierwszy krok. A potem kolejne. Z myślą, że teraz muszę sama rozwiązywać swoje problemy. Tylko ja mam moc uleczenia samej siebie. Terapeuta, Anonimowi Alkoholicy, rodzina – oni mogli być tylko obok mnie i podtrzymywać mnie czasami, gdybym się potknęła. Pokazać mi znowu kierunek, gdybym na moment straciła go z oczu. Ale droga była moja i to ja musiałam ją przejść. Od cierpienia do radości. Od nienawiści do miłości. Od bólu do wyzwolenia. Od ciszy pełnej  krzyku do krzyku który niesie ciszę.

Od siebie do siebie.

Znalazłam odwagę i postawiłam na siebie. Wyrwałam się z klatki alkoholizmu i drugiej, o wiele większej – klatki własnych błędnych przekonań, narzuconych mi schematów oraz oczekiwań ludzi, którym nie umiałam lub nie chciałam sprostać.

Żeby to zrobić, musiałam postawić się na pierwszym miejscu. Stać się na tamten moment czystym egoizmem. Bo zrozumiałam, że ta chwila, która właśnie trwa, jest chwilą dla mnie. Teraz jest czas na moje show i wykonuję je tylko dla siebie.

A świat? Świat poczeka.

Może poczekać dosłownie wszystko. Praca, rodzina, znajomi i cała litania spraw do załatwienia. To wszystko w tej chwili obejdzie się beze mnie. Bo teraz najważniejsza jestem ja i moje uleczenie.

Tak zrobiłam. Zatrzymałam świat, zabrałam mu czas i dałam go sobie. Zabrałam energię, którą kierowałam zawsze na zewnatrz i włożyłam ją z powrotem do środka siebie, żeby sobie pomóc. Bo tylko zdrowa mogę dać cokolwiek światu. I kiedy to mi się udało zrozumiałam, że najważniejsza jest droga – najpierw do siebie, a później do innych. Nigdy na odwrót.

I że świat nie da mi niczego, czego ja sama sobie wcześniej nie umiałam dać.

„Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje

I przechowywać ideałów czystość;

Do nas należy dać im moc i zbroję,

By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość.

J. Wójcicki

Ścieżką rozwoju osobistego i duchowego przebudzenia zaczęłam iść sama dla siebie. A potem okazało się, że robię to także dla całego świata. Bo kiedy zmieniam się ja,  rzeczywistość dookoła także się zmienia.

Ubuntu.

👉Jacek Wójcicki – Miejcie nadzieję.

👉HALT – kiedy dusza mówi: zatrzymaj się, zanim się zatracisz.

👉Gdzie są winni mojego nieszczęścia? Alkoholik jako ofiara.

👉Od kieliszka do przebudzenia – historia kobiety, która przestała pić.

Dodaj komentarz