„Zastrzeliłem się
październikiem w łeb
w bramie obok mnie
leżał martwy i modlił się jak mógł
ten sam pijany bóg którego ja wzywałem”.
Coma System
Anno Domini 2021/październik
Leżę i zdycham.
Odcinam rzeczywistość za pomocą flaszki. Od rana rozpoczynam odliczanie. Pięć godzin pracy. Dojazd do domu. Przygotowanie obiadu i ogarnięcie mieszkania to kolejne kilka godzin.
W tym czasie, po południu, jestem najtrzeźwiejsza. Nie znaczy to, że trzeźwa całkowicie – to nigdy nie następuje.
Po prostu troche mniej się trzęsę.
Mogę załatwić jakies życiowe sprawy i na tych kilka godzin udawać sama przed sobą, że panuję nad sytuacją, nad którą nie mam panowania już od dawna.
Ale moje moje myśli nawet w tym czasie złudnej trzeźwości i poczucia władzy nad własnym życiem nie są spójne i logiczne.
Już od dawna nie układają się w całość.
Oskarżenia
Wyrzuty sumienia
Ból istnienia
Lęk
Wszystko miesza sie w jeden bezładny bełkot umysłu.
Byle dotrwać do wieczora, byle ogarnąć bieżące sprawy i poczuć wreszcie ten pierwszy, cudowny, wyciszający łyk, który zatrzyma wiecznie gnający gdzieś świat.
Który zatrzyma mnie w tu i teraz.
Psychika działa najpierw, więc zanim alkohol na dobre obiegnie ciało, ja już czuję się zrelaksowana. Uziemiona w tu i teraz.
A ten cholerny świat wreszcie milczy.
I co najważniejsze, moja głowa też milczy. I ta cisza jest tym, czego szukam w grzałce, bo nie zdaję soboe sprawy, że mogę ją znaleźć też na trzeźwo.
Że dopiero wtedy jest prawdziwa.
Anno Domini 2021/listopad
Nienawidzę swojego życia i tego, kim się stałam. Zaczynam wiec wymyślać inną rzeczywistość. Całymi dniami, kiedy nie mogę się napić, wyobrażam sobie równoległy świat. Buduję siebie na nowo, całą historię, obmyślam własne życie od podstaw.
Już nie widzę nudnej pracy, toksycznego partnera i samotności. Całymi dniami zanurzam się w nowe, prawdziwe życie.
Jestem trzeźwą, wartościową osobą. Spełniam się zawodowo, rozwijam, realizuję swoje marzenia i pasje.
Mam dom otoczony wielkim ogrodem, pełen słońca i zieleni.
Mam dziecko, o którym marzyłam wiele lat.
Mam partnera, który widzi mnie naprawdę, akceptuję taką, jaką jestem. Który ma cele i marzenia synchroniczne z moimi. Jego mogę zaprosić do mojego świata, bo wiem, że bedzie pomagał mi rosnąć zamiast sprawiać, że czuję sie malutka i nieważna.
Bujam w tych obłokach całymi dniami. Nie ma mnie już w rzeczywistym świecie. W moim nowym, nawet jesli jest zmyślony, jest mi najlepiej. Tam jestem sobą.
Więc już nie chcę tutaj być. Weźcie sobie ten chory świat i zróbcie z nim, co chcecie. Ja jestem gdzie indziej, nareszcie wolna.
Anno Domini 2022/styczeń
Przestaję pić. Odkładam flaszkę i w tym samym momencie jestem pewna, że alkohol już nigdy nie będzie rządził moim życiem. Że właśnie zaczyna się etap odzyskiwania siebie i życia własną prawdą na własnych zasadach.
Ostatni kac jest wręcz przyjemnością. Pozwalam wraz z potem wypłynąć całemu szlamowi, jaki siedział we mnie tyle lat. Jest to czas oczyszczenia. Pierwszych, nieśmiałych jeszcze prób powrotu do siebie i odzyskania sprawczosci nad własnym życiem.
Ból pierwszy raz zmienia się w przyjemność.
Anno Domini 2022/luty
Otrzymuję pierwszy dar – jestem w ciąży. Moje wyśnione, wymarzone dziecko naprawdę się pojawi. Tak długo i intensywnie o nim myślałam, że myśl postanowiła stać się ciałem.
Energia przechodzi w materię.
Anno Domini 2025/czerwiec
„Do kogo biegłam nie pamiętam
A Ty do kogo – nie chcę wiedzieć
Znam Twoje imię, kolor oczu
Znam Twoje ciało i mam Ciebie”.Maanam Do kogo biegłam
Anno Domini 2026/kwiecień
Jestem.
Jest tez cisza.
Taka prawdziwa, ktora dochodzi do głosu wtedy, kiedy człowiek przestaje walczyć ze sobą. Cisza zrodzona z akceptacji siebie i całego swojego życia.
Każde zdarzenie było lekcją.
Każde potknięcie możliwością, żeby znowu wstać silniejszą.
Każdy ciężar sposobem na rozwój.
Każde słowo – pojednaniem.
Dziecko, partner, spokój, miłość.
I nawet dom istnieje już w tle.
„Nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli.”
Marek Aureliusz
Arigato
