DOŚĆ! Nikt za Ciebie nie odwali Twojej roboty.

Nikt za Ciebie nie odwali Twojej roboty.

Czytam wpisy ludzi chorych, złamanych, szukających pomocy. Każdy liczy na cud. Na to, że wystarczy wypowiedzieć życzenie i wszystko zmieni się w sposób samoistny.

Otóż nie zmieni.

Żaden człowiek nie da Ci tego, czego szukasz.

Żadne obce doświadczenie nie wpłynie na Twoje życie w sposób, o którym marzysz.

Bo zdolność kierowania własnym życiem masz tylko Ty.

I każda decyzja należy do Ciebie.

Albo będziesz dalej turlać się w stronę mogiły, albo wreszcie sam powiesz DOŚĆ!

Decyzyjność jest tylko w Twoich rękach. A Ty nadal nic nie robisz.

Bo co? Bo boli?

A kto powiedział, że nie będzie?

Widzisz sportowca odbierającego na olimpiadzie złoty medal. I chcesz być taki jak on.

Widzisz zgrabną, wysportowaną kobietę i myślisz: też chcę taka być.

Słuchasz na mitingach, że ktoś z obecnych nie pije piąty, dziesiąty rok.

A Ty nadal tarzasz się w basenie pełnym gorzały po uszy i myślisz, że nie potrafisz tak jak oni.

Że jesteś słaba.

Że jesteś słaby.

Usłyszałam kiedyś piękne zdanie. Co potrafi zrobić jeden człowiek, potrafi każdy.

Tylko że nikomu nic nie przychodzi bez wysiłku.

Ten koleś z podium nie obudził się nagle z pucharem w ręce.

Ta kobieta ciężką pracą w pocie czoła miesiącami rzeźbiła swoje pośladki.

A każdy alkoholik, który teraz celebruje swoją trzeźwość też był w miejscu, w którym Ty jesteś teraz i postanowił powiedzieć DOŚĆ!

On zdecydował.

Nie zdecydowano za niego. Sam podjął decyzję, że już więcej jego życiem nie będzie kierowała trucizna.

Sam podjął trud trzeźwienia.

To jego trzęsło na ostatnim kacu w życiu.

To on umierał tysiąc razy dziennie, kiedy jego ciało, przyzwyczajone do alkoholu, błagało o niego każdą komórką.

To on walczył z własną głową, która milion razy powiedziała mu, napij się jeszcze raz, ostatni raz dzisiaj. Jutro wytrzeźwiejesz.

To on walczył w swojej głowie z poczuciem pogardy wobec siebie, jaki sprzedawali mu inni ludzie mówiąc: nie dasz rady! Jesteś za słaby! Już po Tobie!

To nie zniknęło nagle. Każda rzecz wymaga czasu. Zmiana boli. Zmiana najczęściej na początku boli tak bardzo, że nie chce Ci się żyć.

Zmiana sprawia, że mózg krzyczy, ciało krzyczy, a ludzie się śmieją.

Patrzcie na tego idiotę. W życiu mu się nie uda. Już tyle razy próbował.

Słabeusz.

Możesz słuchać takiego klekotu do końca życia. Możesz uwierzyć, że jesteś słaby. Możesz wierzyć w każdą bzdurę, jaką sprzedają ci inni.

Tylko że nie innych życie zniszczysz, ale własne.

A prawda jest inna.

Niczego Ci nie brakuje.

Niczego nie potrzebujesz od innych.

Jesteś wystarczająco silny. Każdy jest wystarczająco silny, żeby wreszcie stanąć przed lustrem i powiedzieć: DOŚĆ!

Teraz ja decyduję.

Nikt nie lubi tarzać się latami w gównie.

Dość! Ja decyduję!

Nikt nie lubi czuć się jak najgorszy człowiek na świecie.

Dość! Ja decyduję!

Nikt nie lubi widzieć w oczach innych ludzi pogardy.

Dość! Ja decyduję!

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Każda zmiana zaczyna się od jednej decyzji. Nie innych. Twojej własnej.

Nie potrzebujesz odzyskiwać poczucia własnej wartości widząc aprobatę w oczach innych.

Ty musisz ją zobaczyć w odbiciu w lustrze. Ty chcesz ją tam zobaczyć, bo to jest Twoje życie i nie chcesz dalej budzić się z kacem i poczuciem pustki.

Wolisz się budzić w zdrowym ciele wypełniony sensem istnienia.

Chcesz, żeby Ci było dobrze samemu ze sobą.

Chcesz odzyskać władzę nad własnym życiem, to przestań oddawać tą władzę innym.

Nie pozwól sobie wmówić, że nic nie potrafisz, że nic z tego nie będzie.

Ty decydujesz, co wpuścisz do własnej głowy, bo to przecież Twoja głowa. Tak samo jak Ty decydujesz, co wlejesz we własne ciało.

I czy ono będzie słabe, czy silne.

I czy spędzisz resztę życia w spokoju wewnętrznym, z ciszą w głowie, czy zabije Cię Twoja własną choroba.

Alkoholizm nie jest chorobą na życzenie, jak twierdzą niektórzy ludzie. Ale możesz podjąć decyzję, by z tej choroby wyjść. Każda decyzja jest tylko i wyłącznie Twoja.

Przechylić kieliszek?

Czy może iść na spacer do lasu?

Nawet jeśli początkowo musisz iść na kolanach, bo nie masz siły wstać, wypełznij z tego barłogu i idź w stronę wolności.

Ty zdecyduj. Potrafisz.

Wierzę w Ciebie.

Dodaj komentarz